Dojazd: Błądzenie w lesie w sympatycznym towarzystwie? No jak by inaczej :D Niech Niech żyje GPS i Porzecze:D
Lokalizacja: Znany i doskonale przygotowany ośrodek Łowców Przygód z wszelkimi możliwymi rzeczami których potrzebuje konwentowicz.
Pogoda: Idealna. Mało słońca opady w nocy!
Dżangol Spid Live! - czyli pierwsza krew. To dobrze, że polała się już na pierwszym punkcie programu pozwoliło to uczestnikom zobaczyć czym na prawdę jest Puckon!
Insula – niepowtarzalny klimat dziecięcych koszmarów, okropnych strachów przed którymi uciekaliśmy latami. Coś wspaniałego.
Najbardziej zapadło mi w pamięć złapanie przez stracha w pierwszej minucie rundy i błąkanie się z nim przez 10 minut po lesie bo nie mógł znaleźć swojego przytułku :D:D.
CTF
Ciemno wszędzie głośno wszędzie. Widać jedynie przeciwników i ich flagi w oddali które muszą nasi saperzy odnaleźć i zabrać do naszej bazy. Gdyby nie te beznadziejne race zdobylibyśmy panowanie nad światem.
Good morning Vietnam – Nie ma to jak poranna dawka rozstrzeliwania imperialistycznych patałachów. Pokazaliśmy im gdzie pieprz rośnie i znów komunistyczny Vietnam obronił się przed najeźdźcą. Podobno część naszych braci i sióstr dostała się jednak do niewoli.
Vifon Camp – I tak też było. Biedni, zaszczuci, poniżeni i sponiewierani Wietnamczycy przeszukani przez paskudnych strażników trafiają do obozu resocjalizacyjnego. Tam czeka na nas szereg paskudnych imperialistycznych ćwiczeń które mają za zadanie pozbawić nas myślenia i zamienić w pustą galaretę!
Nie mogąc znieść dalszych wrzasków torturowanych jeńców wziąłem przemyconą „bombę” i w imię komunizmu wysadziłem siebie wraz z konfidentem i 4 podłymi strażnikami w powietrze by umożliwić rodakom ucieczkę. Ci z ochotą i wielkim poświęceniem padli na ziemię i poczekali aż otoczą ich strażnicy.
Na pochwałę zasługuje bardzo solidne przygotowanie terenu oraz przygotowanie merytoryczne przez strażników. W planach był nawet posiłek w postaci zupy ale nie wyszło ;).
O naganę zaś postarał się Ingiel. który zapomniał powiedzieć więźniom, że mury są nieprzekraczalne przez co ucieczka nie jest taka oczywista.
Podsumowując świetna zabawa w doskonałym gronie, czekam na dalsze produkcje :)
Kot Jarosława – Jako aktor w formie jeepowej bawiłem się doskonale w sprawdzonym gronie ludzi których znam nie od dziś. Scenariusz jest bardzo dobrze przygotowany, zakłada dużą możliwość interakcji i naprawdę super zabawę!
Koncert Maskoty – Jak zawsze piękny. Trzeba przeżyć by się dowiedzieć jak to jest.
Snot Ball – Wraz z Mefim zadbaliśmy o frekwencję przechodząc się z megafonem i pałą po ośrodku :D Zawodnicy bawili się bardzo dobrze jak na poranny niedzielny punkt programu. Zniszczyli aż 2 piłki i tylko pomysłowość Vina zapewniła pełne rozegranie gry. Mecz rozegrany wygrał komunistyczny Troll który jako jedyny strzelił karnego!
Maraton ASG – Czyli cykl różnych mini gier opierających się o strzelanie z karabinów. Od mojego ulubionego Free For All aż po tryb Snipera. Doskonała zabawa na zakończenie konwentu :). Brawa dla prowadzącego!
[Epickie Opowieści] Medusa – czyli problem Rolanda
[Ciekawe linki] 34 ilustracje z Gwiezdnych Wojen
[Epickie Opowieści] Medusa – czyli problem Rolanda
Napisz opinię