Nasze relacje » [Relacja] Puckon 2011,5

W dniach 25-27.11.2011 udaliśmy się “to Hel” by wziąć udział w niszowym (specjalnie dla Sdka i  Vina:) ) konwencie gier terenowych, larpów i nawet jeepów. Jesienna aura dodała klimatu całej wyprawie i samej imprezie. Zaraz po przyjeździe zostałem obwiązany workami na śmieci i rzucony w sam środek walki prowadzonej przez Wormsy. Nasza drużyna zajęła drugie miejsce – także nie jest aż tak źle. Później jako Zardzewiały Topór poprowadziliśmy SNOT-Balla, czyli piłkę nożną na miecze z trollem w tle. Mieliśmy az 6 drużyn po 6 osób, czyli bardzoooo dużo uczestników. Po ligowych rozgrywkach zmieniając lekko formułę udało nam się z tego zrobić epicką naparzankę. Ludzie się wkręcli do tego stopnia, że musieliśmy im siłą zabierać bronie by poszli na Aliena.

zdjecie_022.jpg

No właśnie – po Snocie pojawił się Alien i to samej w szkole. Mroczna muza, zgaszone światła, przeszkody i chmara Obcych robiła niesamowity klimat. Pierwszy raz grałem w Aliena i muszę przyznać, że gra wymiata. Po Alienie padłem wyczerpany spać, by następnego dnia przegrać w Dracko jako jeździec smoka (smok skladał się ze Sławka, Cypisa i Ingiela oraz dużej ilości taśmy i kartonów). Muszę przyznać, że Draco life jest lepsze niż Draco na planszy:D Pewnie nie lubie tej gry bo przegrałem.

zdjecie_119.jpg

Po Draco udaliśmy się na tradycyjne już C&C – tej gry chyba opisywać nie muszę. Wszyscy ją znają i lubią. Dużo biegania, zabierania flag, dominacji oraz jedna dziwka:)

zdjecie_167.jpg
Potem prowadziliśmy transhumanistycznego larpa pt. “Let’s go gatecrashing”. Trochę biegania, trochę przechodzenia przez wrota i wormhole. Dla każdego coś miłego.

zdjecie_0262.jpg

Potem już tylko czekała na nas IMPREZA ELEKTRO W BUNKRZE. Gwóźdź programu Puckonu i to gwóźdż nie do trumny. Impreza była genialna, muza na poziomie (elektro), stroje w ogóle wymiatały. DJ trzaskał muzą i miksami, także nic – tylko się bawić. Impreza trwala chyba do 4 albo 5 rano – a to o czymś świadczy.

zdjecie_233.jpg

Niedziela była spokojniesza, jak tylko skończyły się Zombiaki. Tym razem byłem człowiekiem. Klimat mroczny, więcej grozy i strachu. Co najważniejsze – jako jedyny przeżyłem i wydostałem się z bunkra. Wybiegłem jak w filmie przez wrota, a po chwili wyskoczyła za mną chmara zombii.
Tego samego dnia byl koncert Maskoty, wyjście do Fokarium, oficjalne zakończenie i powrót do domu.
Na plus zaliczam Pussy Pointy. Bardzo dobry pomysł (zebrałem 7 i dostałem nagrodę – więc nie narzekam). Jednak ludzie (w tym ja) rozdawali PP za wszystko, nawet za to, że nie chciało się komuś iść do sklepu po bułki.

zdjecie_317.jpg

Puckon uważam za udany. Nie było nudno. Było dynamicznie, wesoło, klimatycznie, maximum FUNU, zero BORINGU:D Co niestety nie jest typowe dla wielu innych polskich konwentów. Mam nadzieję, że za rok Puckon będzie też na Helu i będzie równie fajnie.

Mateusz “Mat” Zachciał

Podobne wpisy

[Ciekawe linki] Steam Wars...
[Epickie Opowieści] Medusa – czyli problem Rolanda
[Kroniki Drikanu] Mumia z Trou

Brak jeszcze opinii

Napisz opinię