Świat » Opis krain Znanego Kontynentu

mapka_www.jpg

ANFAN

Anfan leży na północy Znanego Kontynentu. Na zachodzie graniczy z Imeshią, na południu z Caniehem, a na wschodzie z Tamadaronem i Kemockiem. Jest królestwem gęsto zalesiony, o słabej sieci dróg. Jednakże dzięki swojemu położeniu nad Wielkim Oceanem może czerpać z bogactwa mórz północnych, zwłaszcza z połowu i sprzedaży egzotycznych gatunków ryb.
Anfańczycy to dumny naród. Całe ich życie krąży dookoła rodu, rodziny, tradycji. Niechętnie zapuszczają się poza granice swego kraju. Bogatsi żyją w drewnianych dworach pośród lasów, biedniejsze grupy zamieszkują kilka większych miast. Uwielbiają polować, las dla wielu jest drugim domem. Zwracają wielką uwagę na swoja przynależność społeczną, tytuły i uprzejmości. Naród bardzo dumny, wyniosły, czasami wręcz arogancki w stosunku do istot gorzej sytuowanych. Nie posiadają sformalizowanej armii, wszelkie wyprawy wojenne są organizowane na wzór pospolitego ruszenia - każda rodzina wystawia do walki swego przedstawiciela, zobowiązana jest również do wyprawienia podległych rodzinie chłopów.
Ich narodowe barwy to barwy lasu - brąz i zieleń. Anfańczycy noszą bogate stroje z naszytym na prawym ramieniu herbem rodu. Ich główną bronią są łuki, w których osiągnęli niebywałe mistrzostwo (dzięki praktyce na polowaniu). Stolicą i największym miastem Anfanu jest leżące na wybrzeżu Anford. Państwo jest rządzone przez króla wspomaganego przez Rade Siedmiu, w której zasiadają przedstawiciele najważniejszych rodów Anfanu.
Anfańczycy wyznają głównie wiarę Hetriona (część zachodnia) i wiarę w pomniejsze bóstwa (część wschodnia), jednakże nie ma w tym królestwie oficjalnej religii.

CANIEH

Canieh leży nad morzem wewnętrznym zwanym Morzem Spokoju. Z południa graniczy z Trou, ze wschodu z Imeshią, z północy z Anfanem, a ze wschodu z Kemockiem. Jest to państwo głównie rolnicze, jednak większość ludności mieszka w paru głównych miastach. Utrzymuje się głównie z kupiectwa dzięki swojemu położeniu geograficznego i dobrze rozwiniętej sieci dróg.
Canieh to państwo, w którym rodzina odgrywa najważniejszą rolę. Źle kończą ci, którzy zadrą z jednym z rodu - równie dobrze mogliby zdenerwować cały zastęp imeshijskich templariuszy. Dlatego też mieszkańcy Caniehu rzadko miewają wrogów. Szczególnie tych na dłuższą metę. Najczęściej znikają w dziwnych okolicznościach po góra tygodniu. Służby porządkowe terenów, gdzie znajdują się obywatele Caniehu często mają problem ze znalezieniem zaginionych (choć jeśli w okolicy znajduje się rzeka zazwyczaj tam kierują swoje kroki, by wyciągnąć ciało z wielkim kamieniem przytroczonym do szyi) lub identyfikacją zmasakrowanych ciał.
Tradycją narodową Caniehu są noże. Nie wiadomo do końca, jak zaczęła się ich historia, ale spotkać Caniehczyka bez noża to tak, jakby spotkać krasnoluda bez brody. Od dzieciństwa ćwiczą posługiwanie się nożem, wraz z osiągnięciem dojrzałości młody obywatel dostaje swój własny nóż z wyrytym herbem swej rodziny. Jego zgubienie oznacza wielką hańbę dla całego rodu, często nieudacznik, który zgubił swój nóż, znika w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach.
Caniehczycy ubierają się na bardzo kolorowo ze względu pragmatyzm - kolorowo ubranego trupa łatwiej zobaczyć… Ich ubiór jest raczej prosty, ale jednocześnie wykwintny. Nie lubią zbytnio chwalić się swoim bogactwem (a wieść niesie, że są najbogatszym narodem na Znanym Kontynencie). Stolica Caniehu - Wenua - leży nad Morzem Spokoju w pobliżu granicy z Trou. Państwem rządzi Doża Caniehu, wybierany dożywotnie spośród 120-osobowej Wielkiej Rady, do której należą przedstawiciele wszystkich znaczących się rodzin Caniehskich. Ich armia składa się głównie wyszkolonych dobrze wyszkolonych (a jeszcze lepiej opłacanych najemników) oraz jazdy wenuańskiej, która podlega bezpośrednio rozkazom Doży (pełniącej jednocześnie funkcję sił porządkowych).
Caniehczycy nie przykładają wielkiej wagi do religii, gdyż przeszkadza to w interesach. Poza tym są pragmatykami, więc głównie wierzą w siłę pieniądza.

TROU

Trou to małe państewko graniczące na południu z Honorionem, na wschodzie z Imeshią, a na północy z Caniehem. Jest to prawie państewko spalone słońcem, w którym drzewa traktuje się jako żywą relikwię. Z tego powodu religią dominująca w tym królestwie jest w wiara w święte panienki - Dejnnę i Nasturię, boginie flory i fauny.
Obywatele tego kraju rzadko kiedy zapuszczają się na dalsze obszary. Zastanawiające jest, czemu Imeshia już dawno Trou nie podbiła, nie wydaje się bowiem, by ich siła militarna była znacząca. Wszystkie źródła mówiące o mieszkańcach tego terenu mówią, że ludzie z tego kraju są bardzo tajemniczy i niechętnie dzielą się wiadomościami o sobie. Wiadomo tylko jedno - Imeshianie z jakiś względów omijają ich szeroki łukiem. A mieszkańcy Trou doskonale o tym wiedzą i są z tego dumni. Nie chcą jednak wyjawić powodu…
Mieszkańcu Trou mieszkają praktycznie wyłącznie w pobliżu rzek, morza bądź większym skupisk leśnych, których jest niewiele w tym małym kraju. Co zadziwiające ich stolica - Rif, leży w największym lesie, znajdującym się tuż przy granicy z Imeshią, który leży nad rzeką Riffan. Głównym zajęciem i źródłem dochodu jest rolnictwo i uprawa owoców ciepłolubnych, które są bardzo pożądana na całym Znanym Kontynencie.
Trou nie ma scentralizowanej władzy. Wszystkie ważniejsze decyzje podejmuje Ośmiu Mędrców (namiestników wszystkich większych skupisk ludności w tym królestwie), którzy spotykają się raz w roku na uroczystości poświęconej Dejnnie i Nasturii. Trou nie posiada armii, gdyż jej niepotrzebuje - nikt nigdy nie próbował ich atakować. Mieszkańcy Trou ubierają się głównie na biało, gdyż ten kolor najlepiej chroni przed słońcem.

TAMADORON

Tamadaron to królestwo leżące na krańcu Znanego Kontynentu, graniczące z Kemockiem na południu, Anfanem na zachodzie i Nieprzebytymi Górami na wschodzie. Jest bardzo górzyste, co powoduje, że niewiele jest miejsca do uprawy roli. Życie tam jest ciężkie, często trzeba walczyć o przetrwanie, więc większość ludzi wyznaje wiarę w Boga Wojny - Devartisa.
Zamieszkałe głównie przez koczownicze klany barbarzyńców (jak ich zwą „cywilizowani” ludzie). Zajmują się głównie hodowlą bydła i zbieractwem, a ci żyjący nad morzem również rybactwem.. Odziewają się głownie w skóry zwierząt, gdyż o nie najłatwiej, poza tym dobrze chronią przed srogą zimą. Tamadorończycy są narodem bardzo walecznym, co za każdym razem potwierdzają, gdyż bardzo często toczą walki z orkami oraz ze sobą nawzajem. W Kemocku i okolicach znani są ze swojego barbarzyńskiego szału - gdy barbarzyńca wpadnie w furię zdarzało się, że cały oddział doskonale uzbrojonych i wytrenowanych wojowników nie dawał mu rady.
Dla każdego Tamadarończyka najważniejszy jest klan, który stanowi jego rodzinę. W klanie wszyscy dorośli (a więc powyżej 15. roku życia) mają obowiązek walki jeżeli zajdzie potrzeba. Od małego są przyzwyczajani do walki, bólu i śmierci. Głową klanu jest najstarszy i najmądrzejszy wojownik, gdyż Ci barbarzyńcy dobrze wiedzą, że życie w Tamadaronie jest zbyt ciężkie, aby klanem mógł kierować zapalczywy młodzik.
Tamadaron nie posiada ani stolicy ani armii, klany żyją na swoich ziemiach, czasem toczą ze sobą wojny, czasem współpracują, ale są zbyt dumne, aby się zjednoczyć i stworzyć jeden organizm państwowy. Raz na cztery lata wodzowie wszystkich klanów udają się do wyroczni Devartisa w Ragnie, aby złożyć mu krwawą ofiarę i wysłuchać jego woli z ust Najwyższego Kapłana.
Niektórzy członkowie klanów żyjących na terenie Tamadaronu wysyłani są świat. Zazwyczaj zaciągają się do zaciężnych armii - gdyż są oni niezmiernie potężnymi i zręcznymi wojownikami. Tworzone są nawet całe zaciężne armie barbarzyńców, jednakże są oni niezwykli drogimi najemnikami ze względu na ich niesamowitą wartość bojową. Powiadają, że jeżeli kiedyś klany połączą się to zagłada czeka wszystkie królestwa na Znanym Kontynencie, na szczęście prawdopodobnie nigdy do tego nie dojdzie…

NAVARASH

Navarash stało się pewnego rodzaju symbolem. Małe królestwo sąsiadujące z Imeshią stało się niespodziewaną ofiarą agresywnego państwa zakonnego. Decydującym momentem była walka na polach pod stolicą Navarash - Kajvadiny - gdzie mieszkańcy odnieśli straszliwą klęskę w walce z oddziałami wojsk Imeshii. Choć walczyli odważnie, wielu z nich zginęło, wielu też trafiło do niewoli.
Część uciekła na wschód - do Kemocku. W stolicy Kemocku, Ksirtam, powstał nieoficjalny rząd Navarash, który planuje odbicie dawnych ziem z rak okupanta. Królestwo stało się symbolem walki i poświęcenia mimo niepowodzeń. Jednak większość pozostała w podbitym królestwie. Niektórzy układają się z Imeshyjczykami, a niektórzy tworzą ruch oporu mający na celu wyzwolenie się spod okupacji. Mimo, że Navarash nie istnieje, to naród przetrwał.
Navarashańczycy silnie eksponują w swoim ubiorze swój narodowy kolor - granat. Są to ludzie dumni, mimo przegranej walki o niepodległość i okupacji Imeshyjskiej. Przed podbojem naród ten był silnie skłócony ze sobą, targały nim wewnętrzne spory, walki frakcji, a nawet wojny domowe. Zapewne osłabienie wewnętrzne było przyczyna inwazji Imeshyjskiej. Jednak w obliczu zewnętrznego zagrożenia naród się zjednoczył i wspólnie walczył w obronie ojczyzny.
Obecnie Navarash utrzymuje się głównie z rolnictwa i uprawy bydła. Ludzie żyją głównie na wsi, bo większość miast została zniszczona podczas działań wojennych. Stolica - Kajvadina - została doszczętnie zniszczona przez Kapłanów Imeshyjskich, za karę za stawiany opór. Mimo to, Navarashańczycy nadal walczą, ukrywając się w lasach i górach, a Imeshia wyniszczona ciągłymi podbojami i walkami, nie może opanować sytuacji…

KEMOCK

Na krańcach cywilizacji, leży małe królestwo Kemock. Mimo swego niefortunnego położenia, Kemock jest zasobnym w bogactwa państwem. Ściąga do niego ogromna ilość poszukiwaczy przygód, najemników, kupców, banitów oraz magów. Wszyscy przybywają tu by się wzbogacić, lub uciec przed sprawiedliwością „cywilizowanych”. Kemock jest często najeżdżany przez grupy „niecywilizowanych” - orki, trolle, gobeliny, barbarzyńców.
Kemock utrzymuje jedynie ze sprzedaży towarów, które są pożądane w innych częściach Znanego Kontynentu. Kupcy przybywają tu, by zdobyć sławny Kemocki trunek Noel - wytwarzany z szyszek tutejszych sosen zbieranych podczas przesilenia wiosennego. Innym powodem, dla którego tu przybywają ludzie jest chęć kupienia od miejscowych Szperaczy, niespotykanego w innych zakątkach znanego świata metalu - mithrylu. Można również wypuścić się dalej na wschód i szukać innych skarbów, które znajdują się na nieznanych terenach, a które zgromadzone przez grupki „niecywilizowanych” lub pozostawione przez starożytne tajemnicze rasy. W przydrożnych zajazdach można usłyszeć wiele ciekawych historii oraz legend, które mogą naprowadzić zainteresowanych na prawdziwe skarby.
Rdzennym ludem Kemocku, są Nihilici, którzy podczas ekspansji Imeshii na Kemock zostali zmuszeni to opuszczenia swych osad i ukrywania się w lasach, gdzie pośród najgęstszych puszcz zbudowali nowe osiedla. Jednak nadal są ekonomiczną potęgą Kemocku - w ich rękach leży wydobycie mithrylu, produkcja karbidówki, wiele ich kobiet jest Warzelniczkami Noela. W stolicy Nihilitów - Gaju Srebrnych Liści - rośnie drzewo, którego liście chronią przed potężną magią, dlatego są bardzo pożądanym towarem na rynku w tych niebezpiecznych czasach. Wyznają Dagonizm, za swego jedynego Boga i Stwórcę uznają jedynie Dagona. Bardzo blisko związani z naturą. Ubierają się w brązowo - zielone stroje, by móc lepiej ukrywać się w lesie.
Stolicą Kemocku jest Ksirtam. Obecnie władze dzierżą kupcy, którzy podzielili kraj na 3 dzielnice zwalczające się nawzajem - Północną (najsilniejszą i przewodzącą innym), Zachodnią (najbardziej cywilizowaną) i Wschodnią (najbardziej zasobną w zasoby). Więcej informacji znajdziesz tutaj (i tu link do historii nowożytnej Kemocku).

CESARSTWO SHIN-TONG

Niewiele wiadomo o tym wyspiarskim państwie znajdującym się na południowy-zachód od granic Honorionu. Wiadomo, że wyznają władzę absolutna dzierży Cesarz, którego władza wywodzi się z czasów jeszcze pierwszego Imperium Honoriońskiego. Zasiada w stolicy cesarstwa - Tong - na tronie zbudowanym z czystego srebra. Jego poddani wyznają wiarę w 5 bóstw - Akiru, Sagaru, Shing, Weishia, Krosno, z których najważniejszy jest Swing. Cesarstwo prowadzi ekspansywną politykę mającą na celu podbicie drugiego Imperium Honorionu, w tym celu związane jest przymierzem z Imeshią.
Z informacji uzyskanych o tym kraju wiadomo, że panuje tutaj ściśle zhierarchizowany system feudalny, w którym każdy zna swoje miejsce. Co niezwykłe jednak uczone umysły są z niego wyłączone, czego wynikiem jest niezwykle zaawansowana technologia stosowana podczas wojen.
Cesarstwo utrzymuje się głównie z rolnictwa i rybactwa (a przynajmniej tak sądzi większość) oraz niezwykłych wyrobów ich techniki, które czasem wysyła na ląd w celu wymiany na mithryl. Narodowymi kolorami jest biały, czerwony oraz żółty.

ELFIE WYSPY

Ostatnia bastion elfów. Powiadają, że jest to miejsce gdzie żaden człowiek nie postawił nigdy stopy. Praktycznie nic nie wiadomo o tych wyspach oprócz tego, że nikt poza elfami nie ma tam wstępu (a przynajmniej tak wszyscy sądzą). Wszystkie informacje pochodzą od krasnoludów jeszcze z czasów Starych Wojen. Powiadają one, że jest to kraina magii, która została uformowana za pomocą straszliwej siły pierwotnej magii, kiedy świat był jeszcze młody. Są tam drzewa tak ogromne, że nie można ich objąć wzrokiem. Żyją fantastyczne zwierzęta jak jednorożce czy smoki. Trwa wieczna wiosna. Niestety nie da się potwierdzić tych informacji, gdyż żaden statek wysłany w kierunku tych wysp nigdy niepowrócił…

HONORION

Drugie Imperium Honorionu jest spadkobiercą dziedzictwa Pierwszego Imperium Honorionu i jego bezpośrednim kontynuatorem. Rządzą nimi wieczni królowie zwani tak, gdyż każdy z nich rządzi dokładnie 100 lat. Dzieje się tak dzięki magii, której to Honoriończycy są mistrzami, w końcu uczyli się jej od elfów. Stolicą imperium jest Sardu znajdujące się na brzegu Wielkiej Rzeki Oryks. W imperium tym panuje wolność wyznania i pochodzenia, każdy może awansować w hierarchii społecznej (niezależnie od rasy), jeżeli tylko ma dość determinacji ku temu. Honoriończycy to pokojowo nastawieni ludzie chyba, że pochodzisz z Imeshii albo Shin-Tong, wtedy musisz liczyć się z tym, że możesz zostać „nieprzychylnie” potraktowany, gdyż z tymi dwiema państwami imperium prowadzi wielowiekowe wojny.
Honorion graniczy tylko z dwoma państwami na północy - z Imeshią i Trou. Na wschodzie natomiast znajdują się Niecywilizowane Pustkowia, które zamieszkują nieludzie. Z Imeshią granica przebiega na tzw. Spalonych Ziemiach - ciągnącym się przez setki kilometrów pasie spalonej ziemi, po której obu stronach stoją naprzeciwko sobie armie gotowe w każdej chwili uderzyć na wroga i zniszczyć go całkowicie. Natomiast na południowym-zachodzie imperium toczy wojnę z cesarstwem Shin-Tong mającą na celu obronę swoich granic przed zapędami tego ekspansywnego kraju.
W mieście Aksenin - znajdują się najbardziej renomowane uczelnie magiczne na świecie. Tam też mieszkają najsławniejsi i najpotężniejsi magowie świata. To właśnie dzięki magii imperium jest w stanie tak długo odpierać ataki dwóch agresywnych państw. Również przez nią Imeshia tak zaciekle dąży do zniszczenia imperium Honorionu. Na Wielkiej Górze Aladion znajduję się krasnoludzka twierdza Barah-a-kud znana pośród ludzi jako Twierdza-Jednej-Góry, sławna ze swoich niezwykłych wyrobów oraz tego, że nauki w niej mogą pobierać ludzie (jednak za słoną opłatą). Na półwyspie Zakriańskim w lasach-miastach żyją elfy, które osiedliły się tam po upadku pierwszego Imperium Honorionu. Jednak wstęp jest tam zakazany chyba, że elfy pozwolą Ci wejść…
Imperium jest krajem niezwykle bogatym i ludnym ze względu na trwający setki lat pokój wewnętrzny. Panuje system feudalny, jednak obrotny człowiek może kupić sobie tytuł. Większość ludzi żyje w ogromnych miastach. Honoriończyków cechuje przepych spowodowany ilością miejsca i pieniędzy posiadanych przez ten naród. Każdy średnio-zamożny kupiec posiada dwór na wsi i w mieście. Nierzadko można trafić do prywatnych lasów i miast, które należą do jednej rodziny czy jednego człowieka. Wszędzie jednak przestrzega się prawa ustanowionego przez pierwszego wiecznego króla. Jego interpretacją zajmuje się sąd imperialny, w którego skład chodzi 5 rektorów szkół magicznych z Akseninu. Przestrzeganiem prawa zajmuje się Gwardia Imperialna Wiecznego Króla, która podlega bezpośrednio jemu.
Armia honoriońska jest niezwykle potężna, liczna i dobrze wytrenowana w wyniku ciągłych walk na północy i południu. Można w niej spotkać wszystkie narodowości Znanego Kontynentu, gdyż ściągani są do niej najlepsi fachowcy. Powiadają, że w regularnych siłach zbrojnych imperium posiada pod bronią 100 tysięcy ludzi i 1000 okrętów bojowych, a w ciągu tygodnia może powołać rezerwistów i uzbroić drugie tyle rezerwistów. Jednakże są to tylko plotki rozsiewane przez propagandę honoriońską, tak mówią Imeshianie…

ARGENTIUM

Wyspa nader dziwna i owiana tajemnicą. Odkryta i zasiedlona w 548 roku przez Imperium Honorionu. Przez około 5 lat jakie Imperium Honoriońskie osiedlało swoimi ludźmi wyspę, udało się zbudować kilka miast w kluczowych miejscach wyspy (stolicę Tairon, port Silvershore oraz Bromar). Zanim dotarli tam ludzie, odkryto, że wyspa zasiedlana była przez elfy, krasnoludy i lud dzikusów wyznających animizm. Centrum wyspy stanowią góry, które dzieliły wyspę na część zachodnią, południową i wschodnią, były wręcz niemożliwe do przebycia, a przynajmniej nie udało się nikomu ich przebyć i wrócić w przeciągu tych pięciu lat. Na terenach zachodniego Argentium znajdują się wszystkie miasta należące do Honorionczyków. Dzielą oni swoje tereny wraz z elfami. Dzikie tereny południowe są zamieszkiwane przez rasę przypominającą krasnoludów. Najdziwniejsze jest to, że chociaż elfy i krasnoludy z wyspy przypominają tych z kontynentu, zachowują się oni odmiennie - krasnoludy szybko się obrażają, a elfy pałają niechęcią do czegokolwiek, co nie jest elfem. Wschodnia część wyspy pozostała do tej pory niezbadana, jednakże uczeni i geografowie spekulują jakoby nic tam nie było oprócz dzikiej przyrody. Na dodatek brak społeczeństwa ludzkiego wypaczyło samą kwestię wiary na tym terenie - odkryto, że na wyspie panuje politeizm (dla elfów najważniejszym bóstwem był jednak Silvanilion, dla krasnoludów Khrak, bogiem opiekunem Homma, a patronem czarnych charakterów Imrsh) co sprawiało, że wyzwanie jakie postawił sobie Honorion było jeszcze trudniejsze.
Sama wyspa Argentium jest bardzo ciekawym miejsce dla Honorionczyków, którzy dzięki niej mogliby powiększyć swoje terytoria i zyskać doskonałe strategiczne miejsce. Jednakże osiedlanie nie przychodziło im łatwo, gdyż wyspa, jak się potem okazało, była bardzo nieprzyjaznym miejscem. Po odkryciu elfickich i krasnoludzkich osad, przedstawiciele tych pierwszych postanowili wypowiedzieć wojnę. Podobno na pomoc elfom przyszły krasnoludy oraz jacyś ludzie! Po tej bitwie nazwanej „Bitwą pod Silvershore” i ostatnim liście przesłanym wraz ze statkiem pewnego lipcowego poranka 553 roku, nie było już żadnego kontaktu z wyspą. A przynajmniej tak utrzymuje Honorion.

IMESHIA

Pierwsi ludzcy osadnicy pojawili się w Imeshii na początku tworzenia się Imperium Honoriońskiego. Dostali się oni tam morzem, gdyż dostępu do półwyspu blokował potężny las Sindhirioński. Gdy rozpadło się Pierwsze Imperium Honorionu i zaczęły się wojny domowe, Imeshia nadal znajdowała się w izolacji, niewiele mając z tymi wojnami wspólnego. Po zakończeniu wojen tron nowo powstałego królestwa Imeshii zajął lokalny arystokrata i posiadacz ziemski Ortus (pierwszy król nie powiązany z Honorionem). Dynastia Ortusa rządziła trzy i pół wieku, aż do wydarzeń znanych jako powstanie Zakonu.
Wtedy to pojawił się Hetrion, boska istota, która stojąc na czele armii swoich wiernych wyznawców podbiła Imeshię. Hetrion odchodząc zostawił tworzenie struktur zakonnych swojej córce- znanej do dziś jako Arcykapłanka. Pod jej rządami zakon rósł w siłę i postanowił poszerzyć swoje granice, podbicie okolicznych ludów było tylko kwestią czasu. Pierwszym poważnym przeciwnikiem jaki napotkał Zakon była armia Elfów sprzymierzona z Barbarzyńcami( ten właśnie sojusz był przyczyną rozpadu Pierwszego Imperium Honorionu). Armia ta broniła się zaciekle w gęstych lasach Sindhirionu. Po wielu zaciekłych bitwach ostatecznie zakon wygrał, zostawiając za sobą spalony las Sindhirioński. Wkrótce jeńcy stali się niewolnikami na polach uprawnych w miejscu gdzie kiedyś stał ich wielki las.
Armia zakonu ruszyła dalej- do krainy Zytionu, dzięki pospolitemu ruszeniu, armia Zytionu zyskała bardzo dobrze wyszkoloną jazdę pochodzącą z krainy szmaragdowych łąk. U podnóża góry Daernoff rozegrała się wielka bitwa, zakon poniósł druzgocącą klęskę. Wtedy to Arcykapłanka postanowiła opuścić pałac i osobiście udała się do Daernoff prowadząc armię na drugą bitwę pod Daernoff. Przywódca Zytionu Garth poniósł klęskę i z resztą niedobitków uciekł przez góry do Honorionu. Zition upadł i został włączony jako kolejna prowincja do państwa zakonnego Imeshii. Wkrótce armia zakonu podbiła Lytion - królestwo statków i żagli, a także Kathen - państwo pól i upraw.
Pomimo coraz to nowych podbojów w stolicy Imeshii Klird nie działo się dobrze. Grupa kapłanów pod wodzą Utynasa postanowiła wypowiedzieć władzę Arcykapłance. Powstanie zwane „herezją Utynasa” zostało krwawo stłumione, a uprawianie sztuk magicznych zakazane. Jedyną dopuszczalną formą magii na terenach zakonnych są tzw. runy opracowane w celu uzupełnienia straty powstałej po powstaniu kapłanów.
Niedawno armia zakonu podbiła królestwo Navarash, które stało się pewnego rodzaju symbolem. Małe królestwo sąsiadujące z Imeshią stało się niespodziewaną ofiarą agresywnego państwa zakonnego. Decydującym momentem była walka na polach pod stolicą Navarash - Kajvadiny - gdzie mieszkańcy odnieśli straszliwą klęskę w walce z oddziałami wojsk Imeshii. Choć walczyli odważnie, wielu z nich zginęło, wielu też trafiło do niewoli. Navarash zostało przyłączone do Imeshii i otrzymało status prowincji.
Obecnie zakon znajduje się w stanie wojny z nielicznymi oddziałami partyzantów stacjonujących wokół Kemocku na wschodzie oraz Honorionem na południu( pas graniczny zwany spalonymi ziemiami jest wiecznym polem bitwy pomiędzy umocnionymi wojskami zakonnymi a armią Honorionu). Canieh, Anfan oraz Trou mają status królestw neutralnych, jednak co chwila dochodzi do incydentów.
Głównym celem zakonu Imeshii jest szerzenie wiary w Hetriona wszędzie tam gdzie to tylko możliwe, tępienie niegodnych istot nieludzkich, wszelkich przejawów magii oraz stabilizacja i rozwój ziem podbitych. Każdy wierny pragnący służyć w armii Hetriona poddawany jest najpierw ośmioletniemu szkoleniu, po którym otrzymuje tytuł Templariusza, następnie osobnik ów trafia do tzw. armii frontowych, do kohort uderzeniowych, gdzie po wykazaniu się odpowiednim poziomem waleczności awansuje dalej. Pozostali zgodnie z własnym wyborem pracują na chwałę i cześć Hetriona.

Brak jeszcze opinii

Napisz opinię